X

Już zmykasz ? Sprawdź jeszcze to.

Artykuł

C

hemik Bydgoszcz bez żadnych trudności pokonał MKS Będzin 3:0 (25:18, 25:21, 25:20) w ostatnim spotkaniu 12. kolejki fazy zasadniczej PlusLigi. Dzięki wygranej podopieczi Jakuba Bednaruka zbliżyli się do pierwszej szóstki tabeli.


Na starcie spotkania dobrze blokiem grali bydgoszczanie, dlatego MKS miał problem, by wbić piłkę w „pomarańczowe” (1:3). Przyjezdni starali się trzymać blisko przeciwnika, za sprawą skutecznej kiwki Jake’a Langloisa łapiąc kontakt z rywalem (5:6). Rywalizacja punkt za punkt trwała przez kilka kolejnych akcji, aż w końcu na prowadzenie wysunął się zespół z Będzina, po tym, jak dwie punktowe zagrywki zaaplikował Jakub Peszko (10:9).


Kolejne „oczko” do przewagi dobrym atakiem dołożył Langlois (12:10). Przez chwilę na tablicy wyników ponownie widniał remis (12:12), lecz blok na Nikoli Kovaceviciu przywrócił MKS-owi niewielką zaliczkę (14:12). I tym razem jednak gospodarze szybko dogonili oponenta (16:15). W pewnym momencie zablokowany został Lincoln Williams, który następnie posłał piłkę w aut, pomagając przeciwnikowi zbudować przewagę (17:20). Następnie kontrę skończył Nikola Kovacević. Goście nagle stracili rezon na boisku, co wykorzystał Bartłomiej Lipiński, zdobywają asa serwisowego (23:17). Będzinianie przełamali w końcu złą serię, lecz nie byli oni w stanie odwrócić losów seta.


odopieczni Gido Vermeulena nie zwieszali głów, od mocnego uderzenia rozpoczynając drugą odsłonę pojedynku, po bloku na Lipińskim prowadząc 4:0. Szybko na niemoc swoich podopiecznych przerwą na żądanie zareagował Jakub Bednaruk, co przyniosło pożądany skutek, gdyż „Chemicy” zdobyli w końcu „oczko” na swoje konto. Sytuacja na parkiecie wcześnie zaczęła się odwracać, ponieważ dzięki obiciu bloku przez Bartosza Filipiaka różnica między zespołami wynosiła jeden punkt (4:5), natomiast niedługo później do wyrównania doprowadził Maksim Morozau (6:6).



Kilka akcji później ten sam zawodnik dobrymi zagrywkami dał swej formacji trzypunktowe prowadzenie (11:8). Ekipa z Bydgoszczy bazowała na tej przewadze, kontrolując seta (15:11). Najsłabsza obecnie drużyna PlusLigi nie zamierzała odpuszczać, za sprawą udanego zbicia piłki przez Langloisa oraz zepsutego ataku z sytuacyjnej piłki przez Filipiaka znów łapiąc kontakt z przeciwnikiem (16:17). Przy stanie 19:17 ponownie skuteczną zagrywką popisał się Morozau, „łapiąc” na przyjęciu świeżo wprowadzonego do gry Adriana Buchowskiego (20:17). Bydgoszczanie konsekwentnie trzymali się wyniku, w konsekwencji dopisując drugiego seta na swoje konto.






Start trzeciej odsłony przyniósł twardą grę po obu stronach siatki. Żadna ze stron nie cofała ręki, a to tworzyło zaciętą rywalizację (4:4). Wyrównana walka trwała przez spory fragment partii, dlatego wynik cały czas oscylował wokół remisu (7:7). Obie ekipy raz po raz popisywały się dobrymi atakami jak choćby skuteczne skończenia akcji z lewego skrzydła w wykonaniu Langloisa oraz Lipińskiego (9:9). Ani jedna, ani druga formacja nie potrafiła przerwać impasu w walce, wciąż wymieniając się razami (14:14). W końcu lekkie prowadzenie objęli gospodarze, blokując Langloisa (17:15). Dodatkowe „oczko” do zaliczki „Chemicy” dołożyli kolejną „czapą”, tym razem zatrzymując Buchowskiego. Pod koniec seta znów u bydgoszczan zafunkcjonował blok, który wykonał Morozau, a następnie asa serwisowego zdobył Filipak, dzięki czemu siatkarze znad Brdy osiągnęli piłki meczowe, wykorzystując drugą szansę na skończenie spotkania.



Wynik meczu



Chemik Bydgoszcz vs MKS Będzin   3:0  (25:18, 25:21, 25:20)

Chemik Bydgoszcz : Filipiak (15), Kovacević (11), Morozau (11), Lipiński (10), Szalacha (9) ,Margarido, Kowalski (libero) oraz Gryc.

MKS Będzin : Langlois (12), Williams (12), Peszko (7), Ratajczak (4), M. Kowalski (1), Tichacek, Potera (libero) oraz Buchowski (5), Grzechnik (2), Faryna (2), i T. Kowalski.

MVP : Bartosz Filipiak ( Chemik Bydgoszcz )





PZPS, Volley-World








Dodał/a Magda Nietrzaska

Nasza portal oferuje ponad 10 lat najświeższe wiadomości o piłce siatkowej , jesteśmy zawsze tam gdzie się coś podbija, gdzie walka idzie o każdy punkt, piszemy o siatkówce jak jest, nie owijamy w bawełnę.

  • 0

Komentarze 0

Twój e-mail nie będzie opublikowany.*

Wybrane kategorie

Wiadomości Twittera

Polub nas na Facebooku

Kalendarz






G

rupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Trefla Gdańsk 3:1 (23:25, 25:19, 34:36, 17:25) w meczu dziewiątej kolejki PlusLigi. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Najlepszym zawodnikiem rywalizacji wybrany został Aleksander Śliwka.


Po gdańsko-kędzierzyńskiej rywalizacji można było spodziewać się naprawdę wysokiego poziomu sportowego. Obie ekipy od początku sezonu prezentują się bardzo dobrze, co pozwala im na zajmowanie miejsc w czołówce tabeli.


Początek spotkania układał się bardziej korzystnie dla gospodarzy. Prowadzili już 4:1, lecz radość związana z przewagą nie potrwała długo. Kędzierzynianie szybko wyrównali na 5:5 i wtedy rozpoczęła się wyrównana walka, która potrwała do samego końca. Ostatecznie lepsi okazali się goście wygrywając 25:23.


Czytaj więcej



"P

rzełomowy był trzeci set. Goniliśmy wynik i wygraliśmy bardzo długą batalię na przewagi" – powiedział siatkarz Grupy Azoty ZAKSA Aleksander Śliwka. W tej partii ekipa z Kędzierzyna-Koźla triumfowała 36:34, a w meczu ekstraklasy pokonała w Gdańsku Trefla 3:1.


Do niedzielnej konfrontacji z mistrzami Polski zawodnicy Trefla przystąpili po czterech ligowych zwycięstwach z rzędu, w tym dwóch ostatnich na wyjeździe – 3:1 w Będzinie z MKS oraz 3:0 w Zawierciu z Aluronem Virtu CMC.


"Spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania, bo przecież gdańszczanie wygrali siedem z dziewięciu meczów. Przełomowy był trzeci set, w którym cały czas goniliśmy wynik, a w bardzo długiej batalii na przewagi zdołaliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Cieszy reakcja naszego zespołu na kłopoty i na momen



S

iatkarki Imoco Volley Conegliano pokonały Eczcaibasi Vitra Stambuł 3:1 (22:25, 25:14, 25:19, 25:21) i wywalczyły w ten sposób tytuł klubowych mistrzyń świata. To pierwsze takie trofeum dla mistrza Włoch.


Po sobotnich maratonach tym razem w Shaoxing finałowe mecze Klubowych Mistrzostwa Świata nie były już tak emocjonujące, choć spektakularnych wymian nie brakowało.


Scenariusz meczu finałowego Klubowych Mistrzostw Świata pokazuje, że nawet zespołom grającym na najwyższym poziomie zdarzają się przestoje. Zespół Joanny Wołosz po ataku Kimberly Hill, w którym ucierpiały palce blokującej Natalii Pereiry, prowadził już 15:8.


Niepowodzenie w pierwszym secie podrażniło siatkarki Imoco Volley Conegliano, które czuły,